Nurek z prawdziwego zdarzenia. Podróżnik od wielu lat i samotny wilk, choć nie taki samotny, jak się zaraz przekonamy. Bartosz zwany wśród przyjaciół Brzoza zachwyca nas opowieściami z podwodnego świata, w którym czasem czuje się lepiej niż na lądzie.

(…) mogłem sobie zrobić 4h nurka, żeby dopłynąć z podwodnym skuterem do miejsca, które nazywa się Blue Abyss. Jest to wielka studnia krasowa w ziemi ciągnąca się do ponad 80 metrów. Po dwóch godzinach płynięcia można nagle znaleźć się w przestrzeni, która jest niesamowita. Nigdy tego nie zapomnę
Zacznę od podstawowych, nieco banalnych pytań. Jaki masz stopień? W jaki sposób można zacząć przygodę z nurkowaniem?
Jestem instruktorem nurkowania rekreacyjnego w federacji PADI. Uczę tutaj i prowadzę kursy. To najprostszy sposób na rozpoczęcie przygody z nurkowaniem — podjęcie wyzwania i zapisanie się na kurs Open Water Diver, w skrócie OWD. Trwa on około 3–4 dni.
Można także rozpocząć nurkowanie poprzez program DSD, czyli Discovery Scuba Diving, nasze tzw. Intro. Nie trzeba od razu rozpoczynać całego kursu. Wystarczy jeden dzień, aby zapoznać się z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa i fizyki nurkowania, a następnie spróbować tego, czym jest nurkowanie, na płytkiej wodzie — na plaży bądź na basenie — i sprawdzić, czy jest to dla nas ciekawe. Kiedy ktoś złapie bakcyla, może od razu rozpocząć kurs nurkowy, a ten dzień zalicza się już do całego szkolenia.
Jestem też nurkiem federacji technicznych IANTD i TDA. Wszystkie moje nurkowania jaskiniowe opierają się na stopniu Full Cave Diver w federacji IANTD oraz Multistage DPD Cave Diver w federacji TDA. Ta przestrzeń jest jakby już ściśle zarezerwowana do nurkowania podsufitowego i jaskiniowego w tym wypadku oraz eksploracji tych jaskiń na Jukatanie.
Co najbardziej lubisz w nurkowaniu?
To jest naprawdę niełatwe pytanie. Myślę, że na początku pojawiło się duże zaciekawienie i przede wszystkim także wyzwanie przebywania w środowisku takim jak woda i oddychania w nim. Wszystko, czego się uczyłem i co robiłem, było bardzo dużym wyzwaniem na każdym z etapów. Nie było lekko, chociaż dużo przyjemności było już od początku. Pomogło mi to, że wszystko mnie ciekawiło — jak zrobić to lepiej, jak być lepszym nurkiem i mieć większe możliwości pod wodą. To wyzwanie czegoś nowego. Na ten moment, będąc w Meksyku i nurkując dużo w jaskiniach, myślę, że jest to także taka moja medytacja, moje małe ZEN, kiedy znika cały otaczający cię świat i można schować się pod wodę, przejść do zupełnie innego świata, wymiaru, przestrzeni. Po paru latach i kilkuset nurkowaniach to jest już trochę mój świat. Świat, w którym dobrze się czuję, problemy dnia codziennego znikają i stanowi to na pewno bardzo dużą odskocznię od mojej codzienności.
Dlaczego Meksyk? Pod jakim względem jaskinie w Tulum się wyróżniają?
Meksyk wybrałem ze względu na jaskinie na Jukatanie, jednak wcześniej jakoś specjalnie się dla mnie nie wyróżniał. Kiedy zacząłem nurkować w Azji i trochę na Sardynii, zacząłem powoli wchodzić w różnego rodzaju groty podczas nurkowań morskich i to mnie zafascynowało. Poznałem wtedy kilku nurków jaskiniowych podczas mojego pierwszego sezonu na Sardynii i dowiedziałem się, że na Jukatanie, w Meksyku, w okolicach Tulum są największe systemy jaskiniowe na świecie, nieporównywalne w sumie do żadnych innych. Nie ma takiego miejsca, gdzie byłoby ich tak dużo, gdzie byłyby tak obszerne, tak zróżnicowane i tak ciekawe, ponieważ są tutaj ich olbrzymie ilości. Największy system jaskiniowy ma ponad 360–370 km połączeń i różnego rodzaju pasaży. Cały ten system został stworzony z dwóch innych systemów — kiedy odnaleziono połączenie między nimi, stał się jednym wielkim systemem. Znajduje się tu tak dużo tych pasaży, tuneli i ciągów jaskiniowych, że zabraknie mi chyba życia, żeby każde to miejsce odwiedzić, więc działa to na wyobraźnię. Kiedy zacznie się wchodzić pod wodę i odwiedzać te miejsca, nagle zdaje się sobie sprawę, że to właśnie chce się robić i można się „troszeczkę” uzależnić.
Kolejną rzeczą jest fakt, że z powodu skały wapiennej (a prawie cały Jukatan praktycznie składa się z niej) woda ma takie pH, że ma się nieograniczoną widoczność. Mamy tzw. wizurę, po nurkowemu, czyli widoczność nie kończy się jak w morzu po 10–15 metrach czy jak w polskim jeziorze po pół metrze czy dwóch metrach — czasami już nic nie widać z powodu osadów i wody. Tutaj to w wielu miejscach nie występuje i można widzieć wszystko. Woda jest bardzo czysta. To bardzo ciekawe zjawisko.

Od kiedy nurkujesz?
Nurkuję od 2016 roku, od czasu, gdy wyjechałem do Azji na pół roku i zamieszkałem na tropikalnej wyspie Tioman w Malezji. Dużo pływałem, wspinałem się i żyłem na plaży z ograniczonym dostępem do internetu. Szybko więc zacząłem interesować się też innymi rzeczami, których wcześniej nie robiłem. Tam znajdowała się właśnie baza nurkowa, gdzie bardzo szybko poznałem się i polubiłem z ludźmi i tak rozpoczęła się moja przygoda z nurkowaniem. Po pierwszych nurkowaniach, po zrobieniu kursu nurkowego, dosyć szybko pozwolili mi pomagać w bazie nurkowej, a chwilę potem przeniosłem się na drugą stronę wyspy, gdzie już praktycznie pracowałem w jednej bazie za kursy oraz duże zniżki na nurkowania. Ze względu na to, że miałem dużo czasu, mogłem sobie powoli eksplorować tę przestrzeń. I tak już po 6 latach nagle okazuje się, że jestem instruktorem oraz nurkiem jaskiniowym w Meksyku i spędzam już czwarty sezon tutaj.
Powiedz mi, jakie niebezpieczeństwa czyhają w głębinach na nurków?
Jako instruktor śmieję się, że największym niebezpieczeństwem jesteśmy sami dla siebie pod wodą i czynnik ludzki to praktycznie najczęstsza przyczyna wypadków pod wodą. Sama woda już jest środowiskiem, które zagraża naszemu życiu i musimy poddać się wszystkim różnym procedurom, które wymyśliliśmy, żeby nurkowanie było bezpieczne dla nas i naszych partnerów. Na to trzeba na pewno zwracać uwagę.
Jeśli chodzi o zwierzęta, jak na przykład rekiny czy inne dzikie zwierzęta, to nie są one tak dużym zagrożeniem jak my sami dla siebie… Jeśli się ich nie prowokuje, to praktycznie nie dochodzi do żadnych wypadków z nimi związanych. Niebezpieczne mogą być na przykład łodzie. W niektórych miejscach ruch na powierzchni jest tak duży, że trzeba zwracać na to uwagę. Niebezpieczeństwem może być także głębokość, ale tylko wtedy, kiedy nie bierzemy jej w ogóle pod uwagę, kiedy zachowujemy się nieodpowiedzialnie, nieracjonalnie i kiedy nurkujemy głębiej lub dłużej, niż się nauczyliśmy. Źle może się skończyć także bagatelizowanie wszystkich procedur i zasad dobrego nurkowania.
Zdarza się, że znajdujesz skarby jak Indiana Jones, jakieś statki, meksykańskie złoto?
Niestety, nie ma tak dobrze i skarbów nie znajduję, tym bardziej złota. Jednak nie jestem też aktywnym poszukiwaczem. Myślę, że tego typu skarbów jest na świecie jeszcze mnóstwo ukrytych pod wodą. Z rzeczy, które można oglądać i podziwiać pod wodą, skarbami — obok fauny i flory podwodnego świata — są na pewno wraki. To jeden z najbardziej fascynujących aspektów nurkowania, czyli nurkowanie wrakowe. Wszelkiego rodzaju statki i inne obiekty, które zatonęły, można eksplorować w granicach swoich możliwości i wyszkolenia. Są wśród nich zarówno wielkie jednostki, jak i małe.

Takie na przykład safari nurkowo-wrakowe na Morzu Czerwonym stanowi olbrzymią atrakcję. Cztery razy dziennie schodzi się do wraków z różnych okresów, z różnych miejsc, z inną historią i ładunkiem. Mówiąc o Meksyku, dla mnie największymi skarbami są pozostałości po naszych prehistorycznych przodkach. Znajdowano tutaj najstarsze szczątki ludzkie z obszaru mezoamerykańskiego, jak również nadal można nurkować wśród takich rzeczy jak żuchwa mastodonta czy muszla prehistorycznego żółwia, leniwca albo tygrysa szablozębnego. Są to dla mnie na pewno wielkie skarby.
Podobnie możliwość wejścia do jaskini, gdzie po godzinie na przykład trafia się do miejsca, w którym przed dziesięcioma tysiącami lat nie było wody, a zwierzęta schodziły tam w jej poszukiwaniu i umierały. Nurkując, mogę te szczątki zobaczyć. To jest na pewno dla mnie duża rzecz i wielki skarb.

Wielu polskich turystów, jak i „starych wyjadaczy”, przylatuje specjalnie do Meksyku dla Ciebie. Powiedz, jak się przygotować na podróż w głąb cenot z Tobą i czemu warto?
Tak, przylatuje do nas sporo osób. Do nas, czyli do Polish Corner, firmy, którą prowadzi Gosia i w której pracuję. Przylatują do nas osoby, które są już w miarę doświadczonymi nurkami, które wiedzą, po co tutaj przylatują, czyli na podwodne zwiedzanie cenot. Zazwyczaj trwa to około tygodnia. Jeździmy wtedy od cenoty do cenoty i robimy z tymi osobami nurkowania. To jest jakby podstawa naszej działalności. Są to doświadczeni nurkowie, którzy potrafią się odnaleźć pod wodą i doświadczyć nurkowania pod sufitem.
Czasami robimy także kursy podstawowe. Nie jest tego w trakcie sezonu aż tak dużo, ale też się zdarza. Jeśli chodzi o turystów, organizujemy różnego rodzaju wycieczki — do dżungli, suchych jaskiń czy na zwiedzanie różnego rodzaju ruin. Zazwyczaj wybieramy miejsca nieoczywiste z perspektywy turystycznej. Ludzie, którzy do nas przyjeżdżają, chcą przeżyć swoją przygodę, wybieramy więc miejsca rzadko odwiedzane przez turystów. Jesteśmy wtedy często jedyną grupą, która może doświadczyć kontaktu z lokalnymi społecznościami, z dzikimi zwierzętami czy eksplorować jaskinie i ruiny gdzieś w głębi dżungli. Zazwyczaj w takich miejscach trzeba mieć dobrego przewodnika, żeby tam trafić. W internecie nie zawsze można znaleźć pożyteczne informacje.
Jakbyś mógł wyjaśnić dokładnie, jakie są stopnie w nurkowaniu i czy to dużo kosztuje?
Podstawowym stopniem jest uprawnienie nurka do nurkowania rekreacyjnego, czyli nasz OWD (Open Water Diver). Następnie mamy Advanced Open Water Diver, nurka ratownika, czyli Rescue Diver, a później przechodzimy do bardziej zawodowych, rekreacyjnych stopni, czyli Divemastera — przewodnika — i instruktora. Są to podstawowe stopnie, które mamy w federacji PADI. Inne federacje trochę się pod tym względem różnią, ale zazwyczaj wygląda to podobnie. Mamy także mnóstwo specjalizacji, jak nurkowanie wrakowe czy nurkowanie kawernowe, w zależności od potrzeb oraz akwenu, w którym się nurkuje. Czy są to zimne jeziora w Polsce, Morze Śródziemne, gorące Morze Czerwone czy cenoty w Meksyku. Każdy z tych akwenów pod względem sposobu nurkowania jest nieco inny i trzeba się adaptować do lokalnych wymagań oraz wyzwań związanych z tymi nurkowaniami. Wokół nich buduje się też specjalizacje. Nurkowania dekompresyjne to już domena federacji technicznych, które również mają określone stopnie i specjalizacje, pozwalające nam w komfortowy sposób wykonywać bardziej wymagające nurkowania.
Jakie są koszty? Podstawowy kurs w Meksyku to około 500 dolarów. Różnie to wygląda na całym świecie, ale ceny są dosyć podobne. Wiadomo, znajdziemy miejsca, gdzie można zrobić kurs trochę taniej albo dużo drożej. Ja jednak wychodzę z założenia, że lepiej nie oszczędzać na takim kursie, ponieważ przekłada się to na jakość i czas pracy instruktora. Im więcej czasu będzie miał dla nas instruktor, tym więcej można się nauczyć i bardziej komfortowo czuć się po takim kursie w nurkowaniu.
Mógłbyś wymienić kilka najciekawszych miejsc, jakie zapadły Ci w pamięć?
Cenoty… mógłbym opowiadać o nich godzinami. Tak jak niedawno byłem cały czas zajęty, ponieważ robiłem dla siebie kurs jaskiniowo-skuterowy (DPV) i mogłem sobie zrobić czterogodzinne nurkowanie, żeby dopłynąć z podwodnym skuterem do krasowej studni Blue Abyss na Riviera Maya w Meksyku. Jest to wielka dziura w ziemi ciągnąca się na ponad 80 metrów. Po dwóch godzinach płynięcia można nagle znaleźć się w takim miejscu, które jest naprawdę niesamowite. Są tam takie widoki i emocje, których doświadczyłem, że nigdy tego nie zapomnę.
Często wracają do mnie także wspomnienia z Sardynii i z pierwszych dziur w klifach, w których nurkowałem, w okolicach Alghero, na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy. Z pewnością każde miejsce, w którym się nurkuje, charakteryzuje się swoimi ciekawymi rzeczami. Na przykład w Malezji na długo utkwiła mi w pamięci ilość i różnorodność ślimaków nagoskrzelnych, które mogłem oglądać podczas swoich pierwszych kursów i nurkowań. Nigdzie indziej na świecie nie ma ich aż tak dużo.
W Morzu Czerwonym po raz pierwszy w życiu, po paru dobrych latach nurkowania, mogłem nurkować z delfinami i z dosyć bliskiej odległości obserwować rekiny. Takie doświadczenie z dużymi drapieżnikami to z pewnością coś, czego szybko się nie zapomina. Podobnie ciekawe wraki, jak wrak SS Thistlegorm na Morzu Czerwonym, który zwiedzałem podczas nocnego nurkowania, na długo zapadają w pamięć.

Słyszałam również, że na zmierzenie się z głębinami mają także szansę osoby z niepełnosprawnościami. Prowadziłeś takie warsztaty, prawda?
Z osobami z niepełnosprawnościami zacząłem pracować pod wodą i uczyć je nurkować jeszcze z kolektywem nurkowym Bojka, który założyła Katarzyna Pierzyna z koleżankami. Miałem wtedy okazję pomagać jako instruktor przy różnego rodzaju zajęciach wodnych i podwodnych. Dodatkowo moim największym przyjacielem jest Michał Woroń, który porusza się na wózku i choruje na zanik mięśni.
Po tych doświadczeniach stwierdziliśmy, że chcemy poszerzyć nasze możliwości i trochę zacząć zmieniać dostępność nurkowania dla osób z niepełnosprawnościami. Założyliśmy krok po kroku fundację, która się tym zajmuje. Zostałem także w tym roku instruktorem federacji HSA, czyli Handicapped Scuba Association. Moją instruktorką była Joanna Pajdak, która jest cudowną osobą i w genialny sposób już od wielu lat odczarowuje, a jednocześnie zaczarowuje tę przestrzeń podwodną dla osób z niepełnosprawnościami.
Dużo się wydarzyło, ale myślę, że to jest dopiero początek tej przygody — zarówno dla mnie, jak i dla osób z niepełnosprawnościami pod moim przewodnictwem.
Dziękuję za rozmowę. Przygody Bartka można śledzić na Instagramie @koivu84 (Bartosz Brzoza). Jeśli macie pytania dotyczące jego pasji, pewnie z chęcią na nie odpowie!
Zobacz także
Jakie skarby kryją jaskinie w Meksyku? Bartosz Brzozowski odkrywa przed nami drugi świat
Nurek z prawdziwego zdarzenia. Podróżnik od wielu lat i samotny wilk, choć nie taki samotny, jak się zaraz przekonamy. Bartosz zwany wśród przyjaciół Brzoza zachwyca nas opowieściami z podwodnego świata,…

